cygan_comic_header_image_00

Ostatnie miesiące przyniosły w moim życiu sporo zmian zawodowych, miałem przyjemność pracować nad wieloma ciekawymi projektami, udało mi się również podnieść własne umiejętności za sprawą kursów na które uczęszczałem. To wszystko sprawiło, że blog został trochę przeze mnie zaniedbany i zapomniany.

 

Najważniejsze jest jednak, aby w swojej codzienności nie popadać w rutynę i marazm i zawsze starać się szukać nowych inspiracji, które w moim odczuciu są przecież jednym z największych motywatorów naszego samorozwoju. Jeśli mieliście okazję zapoznać się z moimi poprzednimi wpisami to wiecie, że inspiracji szukam w przeróżnych dziedzinach – czy jest to film, gry komputerowe, media, książki czy po prostu branżowe przykłady świetnego designu. Czasami też przenikają się one nawzajem tworząc interdyscyplinarną siatkę kreatywnych pomysłów, która uderza we mnie w najmniej oczekiwanym momencie. Grunt to pozwolić sobie samemu się zaskakiwać, wciąż odkrywać nowe rzeczy, a czasem najzwyklej w świecie odkrywać je na nowo, szukając powiązań i innych dróg niż te, które do tej pory znaliśmy. Często wystarczy naprawdę niewiele. Tak właśnie było w przypadku tematu, którym chcę się dzisiaj z Wami podzielić.

 

MAD MAX W WERSJI INVERSE:

Za oknem zima (przynajmniej w Jeleniej Górze), a niskie temperatury skutecznie pozbawiają przyjemności z wychodzenia na zewnątrz (przynajmniej osoby nie lubiące zimy, takie jak ja). Jakby tego było mało dopadł mnie wirus i siedzę teraz w domu, szprycuję się lekami i staram się jak najszybciej wyzdrowieć, aby móc wrócić do swoich codziennych obowiązków. Leżenie w łóżku ma jednak parę swoich plusów, można na przykład nadrobić zaległości w kwestii pozycji filmowych czy literatury. Z racji wspomnianej aury za oknem zdecydowałem się obejrzeć w końcu „Snowpiercer” – adaptację francuskiego komiksu Benjamina Legranda i Jacques’a Loba Le Transperceneige. Produkcja przedstawia postapokaliptyczną wizję świata w którym na skutek drastycznego i nagłego obniżenia temperatury ludzkość wyginęła, a ostatni ocalali podróżują wokół globu w specjalnie przystosowanym interkontynentalnym pociągu. Czyli taki trochę Mad Max w wersji inverse. Film jest naprawdę świetny i zdecydowanie go Wam polecam. Nie o tym jednak chciałem dzisiaj pisać. Po seansie bowiem zadziałała u mnie wspomniana w akapicie wcześniej siatka myśli i kreatywnych powiązań – a po ludzku mówiąc 🙂 – przypomniałem sobie inną, świetną historię postapo, którą miałem okazję już kiedyś poznać. Mowa o „Cyganie”.

snowpiercer_00

AUTOSTRADĄ DOOKOŁA ŚWIATA:

„Cygan” (org. „Gipsy”) to francuskojęzyczna seria komiksowa napisana przez Belga Thierry Smolderena i narysowana przez Włocha Enrico Marini. Składająca się z sześciu tomów wydanych w latach 1993 -2002 przedstawia w moim odczuciu naprawdę ciekawą wizję postapokaliptycznego świata. Akcja rozgrywa się w XXI wieku w niedalekiej przyszłości. W tym miejscu pozwolę sobie zacytować fragment z okładki polskiego wydania, gdyż najlepiej oddaje klimat panujący na kartach komiksu:

„Półkula północna powoli stawała się krainą lodu. Klimat rejonów wysuniętych najdalej na północ z roku na rok coraz bardziej się ochładzał. Tymczasem na półkuli południowej ludzie borykali się z groźnymi skutkami powstania wielkiej dziury ozonowej, która otworzyła się nad tą częścią Ziemi. Pod groźbą zdziesiątkowania populacji ludzkiej przez raka skóry, trzeba było zrezygnować z wszelkiej komunikacji lotniczej na całym świecie. W związku z poważnymi zmianami klimatycznymi i przyrodniczymi powstała Podbiegunowa Autostrada Trójkontynentalna (PA3K) – gigantyczna autostrada, zdolna obsłużyć trzy kontynenty: Europę, Afrykę i Amerykę. Jej wybudowanie było konieczne, by transport lotniczy mógł zostać całkowicie zastąpiony przez transport lądowy. PA3K okrąża Ocean Arktyczny i łączy Paryż z Nowym Jorkiem. Istnieje też połączenie z Pekinem i Rio de Janeiro. W sercu Syberii, na której od dziesięciu lat panuje głód i bezprawie, a dokładniej – w Żygańsku, położonym na kręgu polarnym, spotykają się trzy główne transsyberyjskie odgałęzienia autostrady. Inne, mniejsze trasy umożliwiają przewóz towarów i ludzi na Bliski Wschód oraz do Afryki. Przecinają one regiony starożytne, na przykład wybrzeże Morza Kaspijskiego, gdzie światła dawnej i najnowszej historii tylko czekają na powiew lub pęd powietrza za ciężarówką, by znów zabłysnąć… ” (cyt: „Cygan. Cygańska Gwiazda”; przekład: Barbara Żukowska, Egmont Polska 2001).

cygan001cygan002

Nie wiem jak Wy, ale ja od momentu gdy po raz pierwszy trafiłem na informacje o tym komiksie właśnie za sprawą tego opisu, koniecznie chciałem poznać przygody tytułowego Cygana. Cagoj (imię bohatera, w oryginale Tsagoi) to romańskiego pochodzenia kierowca ciężarówki imający się kolejnych niebezpiecznych zleceń na trasie interkontynentalnej autostrady. Jest impulsywnym i prostym osiłkiem, dla którego najważniejsze wartości  to jego młodsza siostra Oblivia, jego ciężarówka i jego kobiety. Komiks przeznaczony jest dla osób dorosłych, ale nic w tym dziwnego, skoro na jego kartach znajdziemy sporo przemocy i seksu. To oczywiście olbrzymia zaleta serii, gdyż nie umiałbym sobie wyobrazić tak brutalnie i ciekawie nakreślonej wizji postapokaliptycznego świata w ugrzecznionej wersji. Tutaj zdecydowanie wszystko gra i pasuje. Przygody Cygana są naprawdę ciekawe – jeśli tylko trafią do Was przedstawione w komiksie realia to na pewno bardzo szybko wciągniecie się w wir akcji. Warto zaznaczyć, że pierwsze trzy albumy („Cygańska Gwiazda”, „Syberia w Ogniu”, „Dzień Cara”) łączą się w jedną historię, natomiast kolejne trzy („Oczy Czarne”, „Białe Szkrzydło”, „Aztecki Śmiech”) to niepowiązane ze sobą przygody. Akcja wszystkich wydanych do tej pory komiksów rozgrywa się na terenach od Alaski po Syberię, na Bliskim Wschodzie, ale także w Ameryce Południowej oraz w Niemczech. Zwłaszcza przygody za naszą zachodnią granicą wypadają ciekawie, gdyż akcja rozgrywa się w trakcie fikcyjnego meczu finałowego Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej pomiędzy Niemcami a Francją, co zaowocowało tutaj naprawdę ciekawą linią fabularną.

 

STYL:

Komiksy są narysowane naprawdę na wysokim poziomie. Styl Enrico Marini to połączenie szkoły „ligne claire” (zapoczątkowanej przez Herge, belgijskiego twórcę „Przygód Tin Tina”, która to charakteryzuje się wyraźnymi konturami i kolorami oraz nieco karykaturalnym przedstawieniem postaci w zestawieniu z ralistycznym tłem) oraz japońskiej mangi wymieszanej nieco z charakterystyczną dla amerykańskich wydawnictw kreską. Kolory dobrane są świetnie, kolejne karty cechują się własną tonacją, zgrabnie wpasowując się w ogólną paletę barw danego albumu. Najlepiej widać to w „Cygańskiej Gwieździe”, „Oczach Czarnych” i „Białym Skrzydle”.

cygan006

KRÓTKA WYCIECZKA:

Największym minusem serii jest niestety fakt, że składa się ona jedynie z sześciu albumów. Co więcej, ostatni wydany został w 2002 roku, a więc już czternaście lat temu, co raczej nie zapowiada aby twórcy jeszcze kiedykolwiek wrócili do przygód Cygana. Nie udało mi się niestety znaleźć powodów dla których zaprzestano wydawania serii, nie potrafię więc powiedzieć czy autorzy świadomie w ten sposób rozpisali całą opowieść Cagoja, czy może mieli w zanadrzu jeszcze jakieś nieopowiedziane do dziś historie. Da się jednak zauważyć, że po pierwszych trzech numerach, których akcja dzieje się na skutej lodem, północnej półkuli, zdecydowali się później przenieść wydarzenia w zdecydowanie cieplejsze rejony Bliskiego Wschodu oraz Ameryki Południowej. Z jednej strony gwarantuje to różnorodność, mi jednak osobiście ostatnie albumy do gustu przypadły odrobinę mniej (ale to tylko ze względu na fakt, że pierwsze trzy swoim klimatem trafiły idealnie w moje upodobania). Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że w roku 2000 powstać miała wysokobudżetowa ekranizacja komiksu, za sterami której stanąć miał Barry Levine i Demian Lichtenstein, projekt został jednak porzucony.

 

Seria „Cygan” to naprawdę świetne albumy: ciekawy bohater, bardzo dobra kreska, kolor, fabuła i przede wszystkim naprawdę genialny klimat postapokaliptynczego świata. Dla fanów gatunku to perełka i szczerze polecam się z nią zapoznać. Niestety na przeszkodzie stanąć mogą problemy z dostępnością, więc pozostaje chyba już tylko allegro lub jakieś internetowe źródła. Niemniej jednak naprawdę warto!