Kino i grafika komputerowa od zawsze szły razem w parze. Już od wielu lat w zasadzie żaden hollywoodzki blockbuster nie obejdzie się bez solidnej dozy efektów specjalnych przygotowywanych na komputerach. Oczywiście stosowanych technik jest cała masa i tak naprawdę dziś już chyba mało kto oglądając kolejny film zastanawia się nad tym w jaki sposób te konkretne wizualne fajerwerki powstały – skupiamy się raczej na samym efekcie.

 

Adepci sztuki filmowej i przede wszystkim studenci Visual FX zapewne rozkładają na czynniki pierwsze poszczególne klatki konkretnych partii i fragmentów filmów. Czasem będzie to wyjątkowa praca kamer, kompozycja, efekty specjalne, innym razem zdjęcia, scenografia czy nawet przykład przerostu formy nad treścią (jak np. w niesławnych epizodach I, II i III „Star Wars” George’a Lucasa lub według niektórych w serii Transformers Michaela Bay’a). Raz na jakiś czas pojawi się jednak produkcja, którą w zasadzie od początku do końca traktować można jako swego rodzaju „film instruktażowy”. Jedną z nich – szczególnie z perspektywy projektanta graficznego – na pewno będzie francuski „Renaissance” (pol. „Renesans”) w reżyserii Christiana Volckmana, który swoją premierę miał w 2006 roku. Film po raz pierwszy miałem przyjemność widzieć już jakiś czas temu, jednak ostatnio postanowiłem go sobie odświeżyć po raz kolejny.

FABUŁA

Produkcja przez wielu stawiana jest w jednym rzędzie z kultowym „Blade Runner” (z Harrisonem Fordem w roli głównej). Porównanie to jest nieco nad wyraz, chociaż nie trudno doszukiwać się podobieństw fabularnych i przede wszystkim klimatycznych. Akcja filmu toczy się w Paryżu w roku 2054, a główny bohater – policjant Karas – otrzymuje zlecenie rozwiązania zagadki zniknięcia pracownicy firmy Avalon – największego i najważniejszego koncernu w mieście. Fabuła nie należy być może do tych najoryginalniejszych, ale fani dobrego kina mimo wszystko nie powinni być zawiedzeni – jest fajne śledztwo, są pościgi i wymiana ognia, jest sporo ciekawych postaci i niesztampowe zakończenie. Produkcja ponadto idealnie wpisuje się w gatunkowe ramy cyberpunku.

 

TECHNIKA

Tym jednak co najbardziej wyróżnia „Renessaince” jest przede wszystkim jego wykonanie. Film powstał przy użyciu techniki motion capture, ale ruchy aktorów zostały następnie zamienione na animację rysunkową. Całość charakteryzuje bardzo wysoki kontrast – paleta barw to w zasadzie jedynie czerń i biel, gdzieniegdzie pojawiają się odcienie szarości, ale i tak nie można tu mówić o ich stopniowaniu (gradiencie). Kolor pojawia się w dwóch scenach, ale jest to uzasadnione fabularnie (całkiem ciekawie zresztą). Mamy tu do czynienia ze stylistyką noir.

renaissance_04

„Reneissance” jest genialnym przykładem wykorzystania światła i cieni. Wspomniany wysoki kontrast jeszcze bardziej podkreśla (lub ukrywa) konkretne formy, ale także i emocje, które nie są tutaj definiowane standardowo mimiką twarzy. Użyta technika świetnie buduje klimat, skutkując wrażeniem napięcia i dyskomfortu u widza. Czerń i biel w kilku kluczowych scenach służą dodatkowo jako sposób podkreślenia konkretnych elementów historii, jak również uwydatnienia wewnętrznych kontrastów przedstawionego świata – biel przeważa w bardzo sterylnych, hi-endowych wnętrzach, a czerń spowija brudne, zniszczone alejki i zakamarki miasta.

Film świetnie się sprawdza jako studium budowania sylwetki za pomocą przestrzeni negatywnej i pozytywnej – wspomniany kontrast dwóch najważniejszych barw de facto od początku narzuca tu takie rozwiązania. Duże wrażenie robi także architektura – wizja Paryża nie tak znowu dalekiej przyszłości to mozaika klasycznych, rozpoznawalnych budowli (Wieża Eiffela, Katedra Notre Dame), tradycyjnej architektury i budynków futurystycznych (najlepszym przykładem niech będzie budynek korporacji Avalon, ze wskazaniem na biuro prezesa – zawieszone w szklanych ścianach ponad miastem).

renaissance_08

Spośród scen, które zrobiły na mnie największe wrażenie na pewno znajdzie się pościg ulicami Paryża (szczególnie efektownie prezentują się przezroczyste chodniki ponad jezdnią), wizyta w łaźni i strzelanina w ogrodzie (będącego w istocie lasem) na ostatnim piętrze budynku w którym znajduje się apartament jednego z bohaterów.

„Renaissance” oprócz wykorzystania wspomnianych technik świetnie operuje także światłem punktowym, efektem przeźroczystości (zwiększającym wrażenie realizmu), odbiciami i ujęciami panoramicznymi. Jest to produkcja, która aż prosi się o jej studiowanie i analizowanie poszczególnych efektów. Już zresztą sami twórcy określili film jako medium pozwalające wykorzystać nowatorskie techniki czarnobiałej animacji w którym opowiadana historia schodzi czasem na drugi plan. Nie zmienia to jednak faktu, że produkcję sympatykom dobrego kina naprawdę warto polecić, a osoby związane z projektowaniem graficznym, ilustracją i szeroko pojętymi sztukami wizualnymi zobaczyć ten film po prostu muszą.

 

źródło zdjęć: www.google.com

Leave a Reply